Archiwa tagu: miłość

Cywilizacja zbudowana przez chrześcijaństwo

„Jest rzeczą łatwą oprzeć ład jakiejś społeczności na zasadzie podania każdego jej członka ustalonym raz na zawsze prawom. Jest rzeczą wygodną urobić tak człowieka, by ślepo, bez protestu, poddawał się rozkazom władzy lub przepisom Koranu. Ale osiągnięcie o wiele wyższe polega na tym, by nauczyć go rządzić sobą i przez to uczynić go wolnym.

Czytaj dalej Cywilizacja zbudowana przez chrześcijaństwo

Dlaczego ludzie cierpią i jak to się ma do miłości Bożej?

Nieraz spotykamy się ze stwierdzeniami w stylu: „Skoro Bóg istnieje inas kocha, dlaczego na świecie istnieje tyle cierpienia?”. Zdaje się, że podmywa to wiarę niektórych, moje myślenie jest jednak inne; widząc to co się dzieje i jak mało ludzie zważają na wolę Bożą, ja raczej dziwię się boskiej cierpliwości i miłosierdziu. Ja pytałbym prędzej: „Skoro istnieje kochający nas Bóg: Dlaczegoż ludzie tak mało cierpią?” Jasne jest bowiem, że istnienie cierpienia, jest jawnym dowodem na istnienie kochającego i dobrego Ojca Niebieskiego.

Czytaj dalej Dlaczego ludzie cierpią i jak to się ma do miłości Bożej?

Przypowieść o opiekunie dla zwierząt

Do czego przyrównam królestwo Boże? do czego może być przyrównane? Oto królestwo Boże jest jak człowiek, który oddał ukochane swe zwierzęta, pod opiekę opiekuna. I wypisał listę obowiązków jego, aby dbał o nie, karmił je i poił; oraz sporządził zakazy, aby nie bił ich, nie dręczył i nie znęcał się. Po czym też odjechał nazad.

Czytaj dalej Przypowieść o opiekunie dla zwierząt

Wartości dawne i nowe

Zagadka
– Opowiem ci zagadkę:
Gdy to masz wszyscy cię szanują, gdy stracisz – wszyscy na ciebie plują.

– Wiem! Pieniądze!
– Chodziło mi o dobre imię… P_P

Kiedyś przed laty, oglądałem w TV jakiś program mówiący o terroryście imigrancie, który jak głosił redaktor „nigdy nie zaaklimatyzował się w Ameryce, bo nie przyjął amerykańskich wartości”, które brzmią (według tego dziennikarza): „praca, dom i samochód”.

Zaprawdę zszokowało mnie takie postawienie sprawy i zapamiętałem tą anegdotę, jako przykład kompletnego absurdu. Naturalnie dziennikarz nawet nie zająknął się na temat tego jakie wartości niby wyznawał ten terrorysta, a ja nie śmiem się tego nawet domyślać, mimo to sądzę, że naprawdę trudno byłoby wymyślić głupsze niż „praca, dom i samochód”.

Bóg, honor i ojczyzna – dążenia średniowiecznego rycerza bez wątpienia biją na głowę pracę, dom i samochód, aczkolwiek nawet przy całej mojej antypatii do Stanów Zjednoczonych, nie odważyłbym się twierdzić, że takie właśnie ideały panują w kraju kochanego Wuja Sama.

Wiedza, zdrowie i szczęście – to właśnie najwyższe wartości współczesne, przy czym najwyższe miejsce zajmuje właśnie szczęście”. Gdy je pierwszy raz widzimy, nie wydają się może one takie głupie (szczególnie jeśli porównamy je do wspomnianego domu, pracy i samochodu) wygrywają też bez wątpienia z wyimaginowaną wizją człowieka, dla którego liczy się jedynie „kasa”.

Wiedza, zdrowie i szczęście. Hmm… To nie brzmi źle, wszak: Co komu po dobrej pracy i majątku, jeśli zdrowie nie dopisuje? A najważniejsze to być szczęśliwym: Jeśli ktoś w skromnym mieszkaniu, nie mając prawie nic, jest wesoły… to chyba lepiej, niż gdyby miał miliony i cierpiąc na depresję, chciał się zabić – co nie?

Tak naprawdę współczesne wartości to niejako spuścizna chrześcijaństwa, stanowią one bowiem wykrzywienie wartości chrześcijańskich, które są: „wiara, nadzieja i miłość”. Przy oczywistym prymie miłości jako największej cnoty chrześcijaństwa (którą współcześnie całkiem zgrabnie podmieniono na szczęście).

Mało osób wie, że są to cnoty paradoksalne, w tym sensie, że są tym wspanialsze im bardziej sprzeciwiają się logice. Jeśli bowiem ktoś kocha swą wybrankę, mając ku temu liczne powody; w postaci jej nienagannego zachowania, wielkiej urody, a nade wszystko rozległego majątku ziemskiego jaki ona posiada, to trudno twierdzić o tym, że jego miłość jest ogromna; a nawet często powątpiewamy o jej rzeczywistym istnieniu i prawdziwości takich uczuć.

Przeciwnie, kobieta która kocha mężczyznę głupiego jak but, paskudnego jak noc i biednego jak mysz kościelna, z pewnością odznacza się wielką miłością – skoro potrafi pokochać kogoś tak antypatycznego. Miłość jest więc tym większa im bardziej potrafi przeciwstawić się rozumowi i im mniej potrzebuje logicznych usprawiedliwień.

Podobnie jest z wiarą i nadzieją. Trudno zwać kogoś człowiekiem wielkiej nadziei, gdy pełen jest otuchy, w chwili gdy mu się dobrze dzieje, jest zdrów jak ryba, ma ładną żonę, świetną pracę i bardzo konkretne szanse na uzyskanie wielkiego spadku po chorowitym ojcu milionerze. Jeśli zaś ktoś żyje w nędzy, jest ścigany przez wrogów, chory i znikąd nie widać dla niego ratunku, a mimo to pozostaje pełen otuchy i z nadzieją patrzy w przyszłość to… zaprawdę jego nadzieja jest wielka.

Wiara pod tym względem niczym nieróżni się, od tych dwóch wspomnianych wyżej cnót. Kto na słowo bez dowodów wierzy żonie, że go nie zdradza, ten prawdziwie odznacza się wiarą, nie zaś ten, który „wierzy” żonie, po tym jak już sprawdzi wszystko dokładnie za pomocą wynajętego przez siebie szpicla.

Wartości chrześcijańskie są o tyle lepsze od współczesnych, że naprawdę są cnotami – to znaczy, naprawdę czynią człowieka wspaniałym. Można bowiem posiadać wiedzę aniołów i ludzi, przeczytać tysiące książek i znać na pamięć setki encyklopedii, a mimo to (albo i nawet przez to) być nieznośnym zarozumiałym dupkiem.

Podobnie można być zdrowym jak koń i niezwyciężonym, a przez to tylko z pogardą patrzeć na innych, nie rozumiejąc ich bólu i trosk. Można być szczęśliwym zakochanym w sobie snobem, który nic nie dba o innych i myśli tylko o sobie.

Nie da się zaś być pełnym wiary, nadziei oraz miłości, a jednocześnie nie być wspaniałym człowiekiem.

Jeszcze gorzej sprawa ma się z dążeniem do tych ideałów współczesnych. Dążenie do wiedzy to często niepotrzebne umęczenie ciała i ducha; które przez słabość ludzkiego rozumu prowadzi jedynie do obłędu. Zabieganie o zdrowie odbiera życiu sens i prowadzi do daremnego uganianiu się za wiatrem. Do własnego szczęścia zaś najłatwiej dążyć po trupach innych.

Wprawione oko, gdy się uważnie przyjrzy, zauważy z pewnością, że wiara pod każdym względem przewyższa wiedzę; nadzieja więcej znaczy niż zdrowie; a miłość deklasuje wszelkie szczęście.

Wartości chrześcijańskie są tak lepsze od wartości współczesnych, jak oryginał jest lepszy od swej tandetnej podróbki.

Komiks:
– Jakieś bezwartościowe te twoje wartości… – mówi postać
Tępa mina w reakcji